źródło obrazka: www.dzieciowo.pl
O tej metodzie nauczania języka angielskiego jest
głośno w Polsce od kilku lat. Jej historia sięga lat 80-tych ubiegłego już
wieku. Autorką jest Brytyjka o tym samym imieniu i nazwisku. Ukończyła ona
studia w zakresie lingwistyki i filologii francuskiej. Z dziećmi zaczęła
pracować w roku 1985 i od tamtego momentu rozwijała swoją metodę. Metoda ta
przeznaczona jest dla dzieci już od wieku niemowlęcego do 14. roku życia.
Jej podstawowym założeniem jest to, że dzieci
najlepiej uczą się we wczesnych latach swojego życia przez naśladownictwo.
Obcując z obcym językiem, mogą się go uczyć na podobnych zasadach jak jest to w
przypadku ich języka ojczystego. Opiera się zatem na zabawach, grach i
piosenkach, czyli tych aktywnościach, które dzieci im młodsze, tym bardziej
lubią. Uczą się zatem w kolorowych salach, z mnóstwem pomocy dydaktycznych.
Metodą tą powinni posługiwać się wykwalifikowani
nauczyciele, zadaniem rodziców natomiast powinno być dopilnowanie, aby dziecko
wykonywało zalecane „prace domowe”, w tym odsłuchiwanie płyt z nagraniami. Na
oficjalnej polskiej stronie metody (www.helendoron.pl) można znaleźć szereg korzyści,
które przynosi jej stosowanie. Poniżej wybrałam kilka najważniejszych:
- dynamika zajęć,
- nauka w małych grupach (do 8 osób),
- bogate materiały dydaktyczne,
- opieranie się na zabawie i radości,
- szybkie efekty,
- poznanie zarówno słownictwa, jak i gramatyki.
Idea tej metody jest dla mnie bardzo interesująca.
Odpowiadając na pytanie postawione w tytule posta stwierdzam, że faktycznie
jest to metoda skierowana głównie dla dzieci. Oczywiście nie da się wykluczyć
tutaj dorosłych, ponieważ w najwcześniejszym okresie nauki, rodzice są obecni
na zajęciach razem z dziećmi. Jest zatem wysoce prawdopodobne, że sami również na
nich skorzystają. Nie spotyka się natomiast tego sposobu nauczania np. w
szkołach językowych, które uczą starszą młodzież i dorosłych.
Sama bardzo bym chciała, aby w przyszłości moje dzieci
były dwujęzyczne, właśnie dzięki takiej metodzie. Myślałam o mówieniu do nich
zarówno po polsku, jak i po angielsku, a tu proszę! Już taka metoda istnieje i
ma się dobrze :)

0 komentarze :
Prześlij komentarz