Architektura już od dawna gości w moim domu i we mnie
samej. Co prawda żaden z członków mojej rodziny architektem nie jest, ale pełno
u nas czasopism z nią związanych, projektów itp. Dawno, dawno temu założyłam
nawet zeszyt, w którym umieszczałam swoje własne projekty. Hmm… czasem mniej, a
czasem bardziej udane ;) na tym jednak się nie kończyło – projekty lądowały w
końcu w specjalnym programie komputerowym, gdzie mogłam je sobie pooglądać
niemalże na żywo - wtedy to dopiero okazywało się, że tu czegoś brakuje, tam
trochę za szeroko a tu zdecydowanie za wąsko. Ale jakże kreatywnie było!
Później zajęłam się innymi rzeczami i tak jakoś
marzenia o architekturze upadły, a i do tej pory narysowanie kota stanowi dla
mnie nie lada wyzwanie. Niemniej jednak od czasu do czasu pojawia się jeszcze
we mnie nutka architektoniczna. Lubię przeglądać różnego rodzaju portale
wnętrzarskie pełne inspiracji i pomysłów. Nie raz nie mogę się napatrzeć na
stosowane rozwiązania, materiały czy wykorzystane przedmioty dnia codziennego w
nietypowych dla siebie aranżacjach.
Ostatnimi czasy zauważyłam, że obecnie w trendach
wnętrzarskich dominują takie kolory, jak biel, czerń i szarość. Ma to swój
urok- przyznam, że czasami niesamowity! Ale czy to oznacza, że odchodzimy od
kolorowych ścian i mebli? Myślę, że nie – sklepy takie jak IKEA chyba nigdy nie
pozwolą nam zapomnieć o szerokiej palecie barw, którą mamy do dyspozycji. I
świetnie, bo przecież za oknem szaro, buro i ponuro więc chociaż w domu możemy
„ogrzać się” jakimś cieplejszym kolorem.
Ta moja wygaszona pasja architektoniczna przejawia się
też pewnie tym, że jadąc do nowego miasta wprost uwielbiam oglądać budynki,
które mijam. Mogę nie iść do muzeum, oglądać Picassa – wystarczą mi budynki :) Tak właśnie było między innymi w
Barcelonie, skąd pochodzi zdjęcie z nagłówka dzisiejszego posta. Jest to Casa
Batlló autorstwa Gaudiego, rzecz jasna – jak spora część tego hiszpańskiego
miasta. Zaczęto ją budować w 1875 roku, a dziś znajduje się na liście
światowego dziedzictwa UNESCO. W środku nie byłam, ale wrażeń z zewnątrz i tak
wystarczająco dużo :)
0 komentarze :
Prześlij komentarz