Rss Feed


  1. źródło obrazka: www.rezerwacje.net.pl

    Na sam widok dzisiejszego posta może cieknąć ślinka. Smak odkryty w zeszłym roku w Madrycie, w tym roku powtórzony podczas pobytu w Barcelonie. Uwielbiam owoce morza, a tych tutaj nie brakuje – okazuje się jednak, że często paella podawana jest bez nich! Jak dla mnie są to wersje dla wybrednych ;) np. z kurczakiem – ale to chyba już nie to samo. Oczywiście to tylko moja opinia – krewetki, krewetki i dużo, dużo innych owoców morza. Najlepsze rzecz jasna są te świeże, ale nie oszukujmy się – Polska nie leży nad Morzem Śródziemnym, a szkoda! Niemniej jednak nasze sklepy są całkiem dobrze zaopatrzone w tego typu rarytasy i nie powinniście mieć żadnych problemów ze znalezieniem potrzebnych składników. Ja jak zwykle dokonałam wielu modyfikacji ;) ale o tym za chwilkę.

              Uważa się, że paella to danie pochodzące z Walencji, które początkowo było spożywane tylko przez robotników, po ciężkim dniu pracy. Dzisiaj paella ma swoje miejsce nawet w wykwintnych restauracjach. Jej nazwa pochodzi od łacińskiego słowa patella, które oznacza metalowe naczynie, służące do składania bogom ofiar przez Rzymian. Do dziś podaje się to danie na podobnych patelniach i powinno się ja spożywać prosto z niego. Popularną odmianą jest paella valenciana, zawierająca owoce morza, groszek oraz mięso królicze i drobiowe. Paella marinera zawiera głównie małże, kalmary i krewetki. Ta druga to zdecydowanie mój typ – tak jak już wspomniałam wcześniej. A zatem zapraszam w kulinarną podróż na południe Europy oraz słów kilka o składnikach i przygotowaniu.

    Moja wersja paelli (znaleziona w internecie i super prosta) – składniki:
    ok. 300 g ryżu (najlepiej bomba, senia lub arborio)
    200 g kiełbasy (najlepiej oryginalnej chorizo – nie przepadam, więc wybrałam zastępnik)
    250 g krewetek
    250 g mieszanki owoców morza (małże, kalmary)
    1 czerwona papryka
    6 ząbków czosnku
    1 cebula
    400 g pomidorów z puszki lub świeżych
    1 cytryna
    600 ml bulionu warzywnego
    oliwa
    natka pietruszki
    pieprz

    Dodatkowo:
    Szczypta szafranu lub atramentu z kałamarnic do zabarwienia ryżu- na żółto lub czarno (moja ulubiona wersja :))

    Wykonanie:
    1.     Kiełbasę kroimy w kostkę i wrzucamy na rozgrzaną oliwę, smażymy około 10 minut. Paprykę i cebulę kroimy w drobną kostkę a ząbki czosnku siekamy i wszystko to dodajemy na patelnię. Przesmażamy kolejne 10 minut.
    2.     Dodajemy ryż – podsmażamy go aż stanie się przezroczysty. Następnie wlewamy bulion i doprawiamy do smaku pieprzem. Całość gotuje się około 20 minut.
    3.     Dodajemy pomidory i wszystkie owoce morza. Całość dusi się do momentu aż ryż wchłonie wszystkie płyny. Zgodnie z zasadami kuchni hiszpańskiej w trakcie przygotowywania potrawy nie powinno się mieszać ryżu. Nie mając jednak dostępu do specjalnego naczynia do paelli, warto od czasu do czasu przemieszać nasze danie.
    4.     Gotowa paellę odstawiamy do lekkiego przestygnięcia, a następnie podajemy z pietruszką i pokrojoną cytryną.

    Nie wiem jak Wy, ale ja już jestem głodna ;) Smacznego!

  2. 0 komentarze :

    Prześlij komentarz