źródło obrazka: www.budokai.pl
Zauważyłam, że od kilku lat modne stają się kursy
samoobrony dla kobiet. Podoba mi się ta inicjatywa – sama również postanowiłam
sprawdzić jak to jest :) Jako że
lubię testować różne formy aktywnego spędzania czasu, postanowiłam zajrzeć
również na tego typu zajęcia. I co? Niestety wyszłam rozczarowana – oczywista
sprawa, że umiejętności bardzo przydatne, ale cóż z tego skoro atmosfera zajęć
– jakby to ładnie ująć, lekko drętwa. Na sali cztery kobiety – dwie 25+ i dwie
45+ i oczywiście instruktor. Co do jego osoby nie mam żadnych zastrzeżeń –
widać było, że sporty walki to jego pasja. Poza tym opowiadał o różnych
seminariach, w których brał udział, co świadczy o jego aktywnym angażowaniu się
w swoje hobby. Co ciekawe, a o czym nie wiedziałam – w przypadku wzięcia
udziału w bójce lub innej potyczce z użyciem siły, osoby mające np. czarny pas
w karate mają jednym słowem przekichane. Nie ważne jest wtedy, że działają w
obronie własnej czy czyjejś. To niestety na nich skupia się uwaga policji i nie
daj Boże sądu.
Kursy samoobrony mają przede wszystkim za zadanie
uczyć zachowań, dzięki którym będziemy w stanie odeprzeć atak silniejszego
napastnika. Zazwyczaj nie używa się broni, a jeśli już – to tylko przedmiotów
codziennego użytku, np. damskiej torebki ;) W stosowanych technikach można
odnaleźć elementy wielu sztuk walki, np. aikido, karate, jujitsu czy kravmagi.
Poniżej króciutka charakterystyka każdego z nich:
·
Aikido: pochodzi z Japonii i skupia się
głównie na rzutach, dźwigniach, unikach i padach. Może zawierać też elementy
walki z bronią, ale w celach ćwiczeniowych.
·
Karate: pochodzi z Okinawy, a w jego
zakresie można wymienić trzy rodzaje – karate jako walka na śmierć i życie
(karate tradycyjne), jako sport z elementami samoobrony i jako sposób
doskonalenia psychofizycznego.
·
Jujitsu: również pochodzi z Japonii, polega
na walce wręcz, bez broni lub z użyciem małego oręża.
·
Kravmaga: pochodzi z Izraela i bazuje przede
wszystkim na naturalnych odruchach obronnych człowieka.
Myślę, że kursy samoobrony można śmiało zaliczyć do
sportu, a jak to w sporcie bywa należy podchodzić do niego z rozwagą i
ostrożnością. W tym przypadku być może jeszcze bardziej, bo przecież nie mając
zbyt dużej styczności z aktywnością fizyczną, nie zdobędziemy od razu czarnego pasa
w karate. Najważniejsze w tych kursach, moich zdaniem, jest to że pokazują one
z jakimi sytuacjami można się spotkać i jak się w nich zachowywać. Ponadto
dobrzy instruktorzy powiedzą nam, jak uniknąć zagrożenia i przede wszystkim jak
poradzić sobie z ogarniającą nas paniką.

0 komentarze :
Prześlij komentarz